Sama II
Sama płakała, bo była sama.
kap, kap, kap, leciały łzy prosto klawiaturę.
bo Sama też pisała. stuk stuk stuk, palce o literki.
- zbudujesz świat, który znowu jak na złość mi się nie udał... - mówiła do komputera Sama.
- złożysz mnie kostka po kostce... -
kap kap kap.
- jest 4 rano, przestań już pierdolić te farmazony - powiedział kot przeciągając się na biurku.
- nie rozumiem tego, kocie. świat jest dziwny. ludzie tacy okrutni. deszcz pada. ja piję wino. matka mnie nienawidzi. - Sama dodała sobie animuszu wychylając wielki kielich wytrawnego trunku.
kot wpatrywał się w nią. ona wpatrywała się w kota.
- kocie, niedobrze mi. -
i Sama wyrzygała wszystko.
smutek, ból, tęsknotę, samotność, empatię. sałatkę grecką, wino i czipsy z pieca, która uwielbiała.
- Sama, Sama, nie mogę na to patrzeć, będę rzygał! -
i kot też wyrzygał. niezrozumienie dla Samej, kocią boskość, swą zajebistośc i łiskas. i mleko 2%. dobrze mu tak.
po czym Sama spojrzała w lustro. patrzyła na nią wymęczona poranna morda zombie. w ofercie za pół darmo, więc kupiła a co. i zaczęła się śmiać.
najpierw pękła ze śmiechu, leciały jej łzy, a później chciało jej się płakać, zrobiło smutno, parzyło coś w środku. Starała się to zahamować, lecz na nic to.
Spróbowała znowu się roześmiać, ale już tylko ziewnęła. kot też ziewnął.
jak zawsze kiedy próbowali wymusić (u)śmiech.
kap, kap, kap, leciały łzy prosto klawiaturę.
bo Sama też pisała. stuk stuk stuk, palce o literki.
- zbudujesz świat, który znowu jak na złość mi się nie udał... - mówiła do komputera Sama.
- złożysz mnie kostka po kostce... -
kap kap kap.
- jest 4 rano, przestań już pierdolić te farmazony - powiedział kot przeciągając się na biurku.
- nie rozumiem tego, kocie. świat jest dziwny. ludzie tacy okrutni. deszcz pada. ja piję wino. matka mnie nienawidzi. - Sama dodała sobie animuszu wychylając wielki kielich wytrawnego trunku.
kot wpatrywał się w nią. ona wpatrywała się w kota.
- kocie, niedobrze mi. -
i Sama wyrzygała wszystko.
smutek, ból, tęsknotę, samotność, empatię. sałatkę grecką, wino i czipsy z pieca, która uwielbiała.
- Sama, Sama, nie mogę na to patrzeć, będę rzygał! -
i kot też wyrzygał. niezrozumienie dla Samej, kocią boskość, swą zajebistośc i łiskas. i mleko 2%. dobrze mu tak.
po czym Sama spojrzała w lustro. patrzyła na nią wymęczona poranna morda zombie. w ofercie za pół darmo, więc kupiła a co. i zaczęła się śmiać.
najpierw pękła ze śmiechu, leciały jej łzy, a później chciało jej się płakać, zrobiło smutno, parzyło coś w środku. Starała się to zahamować, lecz na nic to.
Spróbowała znowu się roześmiać, ale już tylko ziewnęła. kot też ziewnął.
jak zawsze kiedy próbowali wymusić (u)śmiech.

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena