Spóźniony redyk

autor:  bronek z obidzy
5.0/5 | 5


Juhasi co dzień wcześniej w płomień
strzepują mrok, co na plecach siada,
potem chwytają w zmarznięte dłonie
i wychuchany pod głowy kładą.

Śpią, gdy zrodzony z innej pochodni
księżyc wędruje nad ich polaną,
lubi ich, przez co przyprawił rogi
jak grzeszne owce grzecznym baranom.

Lubi być przy nich, kiedy jest w pełni,
za to, że oni z bardzo daleka
potrafią wskrzesić z kawałków czerni
posadzonego wśród skał człowieka.

Dziś nocą z nieba gwiazdy spadały.
Czarna tablica, aniołki z kredy.
Rano spod szczytu gór pobielałych,
ruszył w doliny spóźniony redyk.



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: