Kamieniu

5.0/5 | 10


Jesteś...
niemym świadkiem epoki
zastygło w tobie filuternie czarowne słowo przeszłości
Słowo, które od początku
trwa na straży Wieczności

Rzeźbi cię cierpliwość wiatru
Choć bywasz samotny
towarzyszy ci gawiedź z łapanki
porannej rosy

kropelka po kropelce,

a pod twoją skorupą pulsuje
tęsknota za ciepłym słońcem,
z którego wypijasz syte łuzy z
Zachodu i Wschodu

Jesteś kotwicą ziemi
ugrzęzłą w strumieniu czasu
dlatego ja od wczoraj, od jutra
staje się głazem, by nie poczuć już
żadnego uderzenia

bo nie rzucim, gdzie mój los…

A zrodziła cię ziemia,
by gwiazdy miały na czym oprzeć swój blask
Szkatuło milczenia
proszkiem spleciona w wieczny uścisk
zwyciężony trwaniem w schizmie
i przysiędze
nad falstartem

Na ołtarzu codziennych powrotów
kładę rym ciężki
i przepojone freski
Mój ślad po boskim rzeźbiarzu
rzucając na szaniec
bycie odarte z pragnienia
okiełznane tylko ręką

Nieodczytany hieroglif,
przez który nie przejdzie żadne spojrzenie

Wiem, że kochasz próg
między światami
dlatego raz oświetlony – raz ocieniowany
Przybywasz jak czarna skrzynka
układu słonecznego
z semantycznych rubieży
Wszechświata

skamieniała pieśń syren
w mocy prawnej wiąże w sobie inne
minerały i bóstwa

jak Ordonówna, jak święci z Petersburga

Jako rzeczownik, który nie potrzebuje czasownika,
by istnieć
I nagle, bo od zawsze, z dawien dawna
przestajesz przepraszać
przestajesz przepraszać –
będziesz przepraszać swą cierpliwą naturą

za swoje
i za moje istnienie

płakać będziem
będziem biadać
utajenie

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: