Efemeryda
Spaceruję
cienie porastają moje ślady
mam jeszcze moment nim mój wzrok upłynie
we mgle
jesień
tęsknota o rdzawych oczach
wpleciona w unerwienia
upstrzona wilgotną poświatą
nieposkromiona powłoka słabości
nie mieszczę się w wielu odniesieniach
wewnątrz mnie lato a czuję chłód słońca
jak dzień znikam z oczu
rozkładam się po kątach bez znaczeń
jestem wiatrem wiszącym na gałęzi
gdy zewsząd wieje winą
opadam z każdym liściem
oddelegowana do (nie)pamięci
zostanę kolejnym mieszkańcem echa
z wyłamanym ciepłem
chmara czarnych motyli zatańczy w płomiennych nutach świec
a na którejś z dróg
zostanie
neon z brakującą literą
Hope Love
cienie porastają moje ślady
mam jeszcze moment nim mój wzrok upłynie
we mgle
jesień
tęsknota o rdzawych oczach
wpleciona w unerwienia
upstrzona wilgotną poświatą
nieposkromiona powłoka słabości
nie mieszczę się w wielu odniesieniach
wewnątrz mnie lato a czuję chłód słońca
jak dzień znikam z oczu
rozkładam się po kątach bez znaczeń
jestem wiatrem wiszącym na gałęzi
gdy zewsząd wieje winą
opadam z każdym liściem
oddelegowana do (nie)pamięci
zostanę kolejnym mieszkańcem echa
z wyłamanym ciepłem
chmara czarnych motyli zatańczy w płomiennych nutach świec
a na którejś z dróg
zostanie
neon z brakującą literą
Hope Love

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena