rzeczywistości
konwalie które tu kiedyś
rok w rok były zrywane
przekwitły
zadeptane kochaniem
bezdomnych parek
vis-a-vis
bez lornetki widać
opowiadanie o fruwających
poduszkach. nie moich.
jestem przykuta plecami do ściany
na przeciw mój obraz nuda
widzę blok bez żadnej przestrzeni
pomiędzy
oni skazani na siebie
a ja też sama
i lombard z moją przeszłością
rok w rok były zrywane
przekwitły
zadeptane kochaniem
bezdomnych parek
vis-a-vis
bez lornetki widać
opowiadanie o fruwających
poduszkach. nie moich.
jestem przykuta plecami do ściany
na przeciw mój obraz nuda
widzę blok bez żadnej przestrzeni
pomiędzy
oni skazani na siebie
a ja też sama
i lombard z moją przeszłością

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena