Samozwańcy

5.0/5 | 6


Za mentalną ścianą absurdu
szczerzą kły w szatańskim uśmiechu
z pyska cieknie obleśna ślina
niczym hienie w ekscytacji
nad padliną
palce w dzikim tańcu
z klawiaturą
pieczętują czyjś los
ślepia szeroko rozwarte
zachodzą szkarłatną sytością

Bój się biedny człeczyno
bo nowi nastali bogowie
o wielu wcieleniach
bez twarzy
bez nazwisk
karmieni światłowodem
w jednej chwili mogący
zrobić z błazna pana
a ze sprawiedliwego
cuchnące ścierwo

Ci starzy
na wzór i podobieństwo
stworzeni przez ludzi
już dawno utracili
respekt wśród gawiedzi
plączą się w siódmych niebach
nie bardzo wiedząc
co z sobą zrobić

Nastał czas nowych bogów
zrodzonych w otchłani bezładu
w czeluściach dezinformacji
sycących swe ciała przesiąknięte
odorem wirtualnego wymiaru
nienawiścią
chciwością (wszak to intratne zajęcie)
fake newsami
cyberbullyngiem

Do tych bogów nie ma pacierzy
oni nie są miłosierni

Jaka szkoda
że pozwoliliśmy odejść
starym dobrym bogom

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

o kurcze!

brakuje Baala i Marduka?