Pustynny blues
Zasadziłam pustynie
W glinianej donicy
Stała tam
Mówiłam do niej
Udawała że milczy
Czułam wyraźnie z upływem czasu
Jak mocno nas wiąrze ten ciągły brak słów
Kiedyś w dziką burze
Gdy jej los wisiał na włosku
Podeszłam
Przytuliłam czule…
Dostałam po pysku.
Ciągle to robi
Udaje że mnie nie widzi
Nadyma usta
Patrzy w niebo
Zwyczajnie szydzi
Pamiętam
Raz tylko
Spojrzeniem dotknęła
Potem skoczyła
I z wiatrem pomknęła
Zasadziłam kiedyś pustynie
Głębia po niej
Nigdy nie minie
Czasem czuje ja na ustach
W kroplach potu na czole
ranach wędrownych
czuje
czuje
że być nią mogę
Zasadziłam kiedyś w sobie pustynie
jest częścią mnie
z wiatrem płynę
W glinianej donicy
Stała tam
Mówiłam do niej
Udawała że milczy
Czułam wyraźnie z upływem czasu
Jak mocno nas wiąrze ten ciągły brak słów
Kiedyś w dziką burze
Gdy jej los wisiał na włosku
Podeszłam
Przytuliłam czule…
Dostałam po pysku.
Ciągle to robi
Udaje że mnie nie widzi
Nadyma usta
Patrzy w niebo
Zwyczajnie szydzi
Pamiętam
Raz tylko
Spojrzeniem dotknęła
Potem skoczyła
I z wiatrem pomknęła
Zasadziłam kiedyś pustynie
Głębia po niej
Nigdy nie minie
Czasem czuje ja na ustach
W kroplach potu na czole
ranach wędrownych
czuje
czuje
że być nią mogę
Zasadziłam kiedyś w sobie pustynie
jest częścią mnie
z wiatrem płynę

Moja ocena