Święte gusła
A w drzewach
poszum wiatru
w koronach tchnień
twych
Na stopach
gwiezdny pył
W ręku na tacy
serce złote
Bo to, co masz w nim
zdefiniuje człowieka
i mocny sen,
i słodki rym
Dzisiaj będziemy
tańczyć Kazaczoka
i wybiegać z Raju
Apodyktyczni kochankowie
z Dubaju
Bo za miliony cierpią
w radio, mistrzowie
Jazzu
Improwizacja Wielka
rzucić za siebie cień
A po deszczu patos rośnie -
podpisuję go krwią
I mądrość, i piękno,
karmię
ustawodawczą łzą
Na stosie Historii
tli się nadzieja,
że zbyt wielka i daleka
była keja
Lecz Konrad się zmienia...
A jeśli dopłynę,
A jeśli rzucę kotwicę?
Będę wracał
do swego szczęśliwego portu
przez marzeń stronnice
Instrument dęty
to moje usta błogie
Wypuszczą huragan
dymu pokoleń
w Casablance Jutra
na wzruszeń cokole
zakochani
bez pamięci
Utoną w mowie wiązanej
cekinami aksjomatów
i prawd
Odprawiając święte
gusła
Tam, gdzie
nie istnieje już
Świat
poszum wiatru
w koronach tchnień
twych
Na stopach
gwiezdny pył
W ręku na tacy
serce złote
Bo to, co masz w nim
zdefiniuje człowieka
i mocny sen,
i słodki rym
Dzisiaj będziemy
tańczyć Kazaczoka
i wybiegać z Raju
Apodyktyczni kochankowie
z Dubaju
Bo za miliony cierpią
w radio, mistrzowie
Jazzu
Improwizacja Wielka
rzucić za siebie cień
A po deszczu patos rośnie -
podpisuję go krwią
I mądrość, i piękno,
karmię
ustawodawczą łzą
Na stosie Historii
tli się nadzieja,
że zbyt wielka i daleka
była keja
Lecz Konrad się zmienia...
A jeśli dopłynę,
A jeśli rzucę kotwicę?
Będę wracał
do swego szczęśliwego portu
przez marzeń stronnice
Instrument dęty
to moje usta błogie
Wypuszczą huragan
dymu pokoleń
w Casablance Jutra
na wzruszeń cokole
zakochani
bez pamięci
Utoną w mowie wiązanej
cekinami aksjomatów
i prawd
Odprawiając święte
gusła
Tam, gdzie
nie istnieje już
Świat

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena