WYBÓR
Co dzień małymi dotknięciami dłuta
rzeźbię cierpliwie to, czym jestem tutaj.
Twardy to kamień i w mej ręce dłuto
niewprawne czuję, jakoby mnie kłuto.
Lecz znów od świtu do zmierzchu szarości
ten sam instrument w moich dłoniach gości.
A choćby nikłe były pracy skutki,
bo dłuto ciężkie, a kamień malutki -
przestać nie myślę - bo wiem, że miast tego
mógłby być ze mnie zwykły zestaw lego.
rzeźbię cierpliwie to, czym jestem tutaj.
Twardy to kamień i w mej ręce dłuto
niewprawne czuję, jakoby mnie kłuto.
Lecz znów od świtu do zmierzchu szarości
ten sam instrument w moich dłoniach gości.
A choćby nikłe były pracy skutki,
bo dłuto ciężkie, a kamień malutki -
przestać nie myślę - bo wiem, że miast tego
mógłby być ze mnie zwykły zestaw lego.

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena