Brak

4.9/5 | 7


Nie było cię rano,
gdy życie wstawało.
W południe pustką słońce pałało.
Wieczorną porą, gdy oczy zamykam,
nie było tam ciebie, na próżno wzdycham?

Brakiem haftuję chmury na niebie,
myślą przekorną obrazuję ciebie.
Ciepłym uśmiechem znowu mnie witasz,
podajesz rękę, „co słychać?” pytasz.
Czy bardzo tęskniłaś? Powietrze chwytasz.
Droga twa życia beze mnie marną…
Już się nie dąsaj, odmień myśl czarną.



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: