Tory doskonale równoległe
Odjechał pociąg westchnień
po torach doskonale równoległych
kwestii
Jestem mocą pary
a na bocznicy stoi zmęczenie
Wysiądziemy jeszcze z tego pociągu
cali i zdrowi
ubogaceni podróżą dalekobieżną
i nutami interwałów kół zapasowych
Nawet jeśli postawią nam
zarzut przespanej drogi
to w przedziale dla niepalących
(bo innych grzechów już nie ma)
będziemy ostrzyć swe języki
i dzielić się pracą ponad siły
Świat jest pełen barw
odkrytych i tych
nie do odkrycia
dlatego my wciąż spotykamy się za dnia,
mimo, iż wolałbym nocą
Cała żelazna kurtyna
otworzy się szlabanem
za brak biletu,
który nigdy nie wykupiony na dworcu:
Poznania
i tak zezwoli by przewoźnik
Alfa i Omega
wybrał odpowiedni czas i miejsce
na odczepienie brzegowego wagonu
z amunicją,
którą wieziesz
jako słowa – pociski
dla swoich bliskich
w walizach epopei
narodowej dumy
pomnożone talenty
od bólu
indoktrynacji wleczenia,
(bo toczą się procesy świętych)
na różnych polach
sytości Prawdy, lub Jej niedosytu
rzetelnie procedując
cnotę wyczekiwania
Na przystanku czeka na nas
Zbawienie
wytrwajmy do końca –
„Jeszcze będzie pięknie”
Nasze drogi się nie przetną
od miłości do nienawiści
statyczna elektryczność,
na rwącej rzece żalu
estakada łez
Można wychylić się przez okno
i splunąć, krzycząc przy tym:
„Panta rhei”
wyrzucając po(głoski)
o sobie samym
po torach doskonale równoległych
kwestii
Jestem mocą pary
a na bocznicy stoi zmęczenie
Wysiądziemy jeszcze z tego pociągu
cali i zdrowi
ubogaceni podróżą dalekobieżną
i nutami interwałów kół zapasowych
Nawet jeśli postawią nam
zarzut przespanej drogi
to w przedziale dla niepalących
(bo innych grzechów już nie ma)
będziemy ostrzyć swe języki
i dzielić się pracą ponad siły
Świat jest pełen barw
odkrytych i tych
nie do odkrycia
dlatego my wciąż spotykamy się za dnia,
mimo, iż wolałbym nocą
Cała żelazna kurtyna
otworzy się szlabanem
za brak biletu,
który nigdy nie wykupiony na dworcu:
Poznania
i tak zezwoli by przewoźnik
Alfa i Omega
wybrał odpowiedni czas i miejsce
na odczepienie brzegowego wagonu
z amunicją,
którą wieziesz
jako słowa – pociski
dla swoich bliskich
w walizach epopei
narodowej dumy
pomnożone talenty
od bólu
indoktrynacji wleczenia,
(bo toczą się procesy świętych)
na różnych polach
sytości Prawdy, lub Jej niedosytu
rzetelnie procedując
cnotę wyczekiwania
Na przystanku czeka na nas
Zbawienie
wytrwajmy do końca –
„Jeszcze będzie pięknie”
Nasze drogi się nie przetną
od miłości do nienawiści
statyczna elektryczność,
na rwącej rzece żalu
estakada łez
Można wychylić się przez okno
i splunąć, krzycząc przy tym:
„Panta rhei”
wyrzucając po(głoski)
o sobie samym

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
"Jeszcze będzie pięknie""Nasze drogi się nie przetną"
to ja wódki dwie wypiję za Pana, zanim cicho się pozbieram!
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Bynajmniej wiem Kto celem, kogo pociąg wieziei jak uchronić, by otwarte okno nie wyrzuciło na zakręcie,
Czekam na Zbawienie, już nie swoje,
bo niektórzy nie wsiedli na ten pociąg.
Są przecież inne, które ufam zawiadowca
przybliży,
Słowa wypowiedziane nigdy nie zawiodły
a te, które były złe zostały nie jak ,,piąte koło w wagonie pasażerskim- pchają do przodu zwłaszcza mnie,
bo czym więcej ich było, tym dziś z mozołem lżejszy.
To para coraz bardziej skroplona w pocie i krwi,
Nie mojej bynajmniej a prośba o Miłosierdzie i Pokorę
dają tą Drogę lekkości na torach każdej i każdego
z nas Wszystkich!
Pozdrawiam w ten dzień Świętej Rodziny!
Moja ocena