Te nasze rozmowy wcale nie są stracone - dla mnie były asumptem do odświeżenia sobie współczesnej wiedzy o pochodzeniu życia. Z większych ciekawostek przeczytałem o doświadczeniu polegającym na poszukiwaniu ostatniego uniwersalnego wspólnego przodka wszystkich ziemskich organizmów ( LUCA - Last Universal Common Ancestor). Szerokie badania genetyczne doprowadziły do wskazania 355 genów a następnie do analizy środowiska, w jakim taki organizm mógł żyć - to było beztlenowe, ciepłe, wodne środowisko.
Pochodzenie homo sapiens uważam za rozstrzygnięte dzisiaj - chyba nikt na serio nie wraca do wersji biblijnej. Tu ciekawy jest przypadek szympansicy Idy sprzed 47 mln lat.
Zagadką jest drzewo życia, w okolicach korzeni którego powstał ten LUCA, jednokomórkowiec. Ale jak widzisz to komórkowiec, więc moje pytanie o źródło Życia na Ziemi nadal nie jest rozstrzygnięte, choć zostawia naprawdę mały margines czasu. Spójrz - Ziemia ma 4,5 mld lat. Przez pierwsze 500 mln lat stygła, była za gorąca dla życia. Ale LUCA ( już komórkowiec) mógł istnieć już 500 mln lat później, bo skamieliny z Grenlandii i Australii wskazują na wiek ok. 3,5 mld lat. Zatem życie na Ziemi powstało bardzo szybko po jej wystygnięciu.
Więc albo mechanizm abiogenezy jest bardzo sprawny, albo Coś zasiało życie na młodej Ziemi - albo panspermia albo kreacjonizm. Jednak gdy patrzę, jak marne są argumenty kreacjonistów, to bliżej mi do panspermii ( zwłaszcza wynikającej z doświadczenia Montagniera).
Nie porzucam jednak abiogenezy - w 1953 Miller i Urey zrobili doświadczenie z mieszaniną wodoru, amoniaku, metanu i pary wodnej traktowanej łukiem elektrycznym. Już po kilku dniach w kondensacie pojawiło się kilka aminokwasów białkowych. Może więc 180,000,000,000 dni ( 500mln lat) wystarczyło na coś bardziej złożonego.
Jeśli więc teoria abiogenezy jest słuszna, to nie potrzebne jest nawet pierwsze zdanie z Ewangelii, że na początku było słowo, czyli informacja, bo wszystko stało się samo z czasem. Wtedy pozostanie tylko pytanie o materię. :)
Dobranoc!
Masz rację Przyjacielu:)
Potwierdzę to...tak, zgadłeś Pinem:
,,o czasie i miejscu ( końca ) nie wie nawet Syn,
lecz Ojciec, który to Objawi"- to inne mniej lub bardziej ważne rzeczy..
O tych do ludzi często otwiera napomnienie Izajasz:
,,Nie pozna jej pierwszy ani nie zgłębi ostatni ( Mądrość boża )..- dość często Bóg mi to otwiera, stąd znam oba cytaty:)))
ps.
Nie, nie jestem zarozumiały..
Nie wiem tylu o sobie rzeczy..
Uczę się wciąż pokory a do Pokory...jak stąd do innej planety:)
Pozdrawiam i przyznam..bardzo mi brakuje naszych serdecznych rozmów..to tyle..
Dobrej nocy:)
Witaj Pierre!
zatrzymanie w sercu lub nie to już postprodukcja. Wcześniej jest ten proces oswajania nieznanego. Jedni będą na siłę racjonalni, inni na siłę mistyczni. Już p. J.Burgieł zaszufladkował mnie jako typowego racjonalistę. Szczerze powiem, że nie widzę istotnych różnic pomiędzy racjonalistami ( zwłaszcza typowymi) a mistykami. Jedni i drudzy próbują coś tłumaczyć na siłę, tak jakby był obowiązek wypełnienia luki poznania. Wskutek tego imperatywu tłumaczenia powstają potworki intelektualne ( Ziemia płaska na słoniu czy ocean protoplazmy w teorii radzieckiego uczonego, nie pamiętam już jego nazwiska).
Ja nie mam nic przeciwko istnieniu tajemnicy, a nawet lubię jej obecność. Dlatego nie rozumiem tych, którzy tłumaczą ją ad hoc, obojętnie czy mistycznie czy racjonalnie.
Mistycznie oczywiście można wytłumaczyć absolutnie (!) wszystko, natomiast ewolucjonizm załamuje się moim zdaniem na powstaniu komórki. Ewolucja organizmów jest niemal faktem i sam zapewne dobrze wiesz, jak i przez kogo była zwalczana. Natomiast powstanie komórki, w całej jej złożoności i uniwersalności jest dla mnie tajemnicą.
Moja ocena
@ PIERRE
Te nasze rozmowy wcale nie są stracone - dla mnie były asumptem do odświeżenia sobie współczesnej wiedzy o pochodzeniu życia. Z większych ciekawostek przeczytałem o doświadczeniu polegającym na poszukiwaniu ostatniego uniwersalnego wspólnego przodka wszystkich ziemskich organizmów ( LUCA - Last Universal Common Ancestor). Szerokie badania genetyczne doprowadziły do wskazania 355 genów a następnie do analizy środowiska, w jakim taki organizm mógł żyć - to było beztlenowe, ciepłe, wodne środowisko.Pochodzenie homo sapiens uważam za rozstrzygnięte dzisiaj - chyba nikt na serio nie wraca do wersji biblijnej. Tu ciekawy jest przypadek szympansicy Idy sprzed 47 mln lat.
Zagadką jest drzewo życia, w okolicach korzeni którego powstał ten LUCA, jednokomórkowiec. Ale jak widzisz to komórkowiec, więc moje pytanie o źródło Życia na Ziemi nadal nie jest rozstrzygnięte, choć zostawia naprawdę mały margines czasu. Spójrz - Ziemia ma 4,5 mld lat. Przez pierwsze 500 mln lat stygła, była za gorąca dla życia. Ale LUCA ( już komórkowiec) mógł istnieć już 500 mln lat później, bo skamieliny z Grenlandii i Australii wskazują na wiek ok. 3,5 mld lat. Zatem życie na Ziemi powstało bardzo szybko po jej wystygnięciu.
Więc albo mechanizm abiogenezy jest bardzo sprawny, albo Coś zasiało życie na młodej Ziemi - albo panspermia albo kreacjonizm. Jednak gdy patrzę, jak marne są argumenty kreacjonistów, to bliżej mi do panspermii ( zwłaszcza wynikającej z doświadczenia Montagniera).
Nie porzucam jednak abiogenezy - w 1953 Miller i Urey zrobili doświadczenie z mieszaniną wodoru, amoniaku, metanu i pary wodnej traktowanej łukiem elektrycznym. Już po kilku dniach w kondensacie pojawiło się kilka aminokwasów białkowych. Może więc 180,000,000,000 dni ( 500mln lat) wystarczyło na coś bardziej złożonego.
Jeśli więc teoria abiogenezy jest słuszna, to nie potrzebne jest nawet pierwsze zdanie z Ewangelii, że na początku było słowo, czyli informacja, bo wszystko stało się samo z czasem. Wtedy pozostanie tylko pytanie o materię. :)
Dobranoc!
literówka
* ,,potwierdzę Pismem"- przeprasza, och ta komórka..@ heksakosjoiheksekontaheksafobia
ps.W pierwszym komentarzu miałem na myśli oczywiście Matkę Boską.( rozważała i trzymała w sercu, nie wszystko pojmując od razu )
@ heksakosjoiheksekontaheksafobia
Masz rację Przyjacielu:)Potwierdzę to...tak, zgadłeś Pinem:
,,o czasie i miejscu ( końca ) nie wie nawet Syn,
lecz Ojciec, który to Objawi"- to inne mniej lub bardziej ważne rzeczy..
O tych do ludzi często otwiera napomnienie Izajasz:
,,Nie pozna jej pierwszy ani nie zgłębi ostatni ( Mądrość boża )..- dość często Bóg mi to otwiera, stąd znam oba cytaty:)))
ps.
Nie, nie jestem zarozumiały..
Nie wiem tylu o sobie rzeczy..
Uczę się wciąż pokory a do Pokory...jak stąd do innej planety:)
Pozdrawiam i przyznam..bardzo mi brakuje naszych serdecznych rozmów..to tyle..
Dobrej nocy:)
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
@ PIERRE
Witaj Pierre!zatrzymanie w sercu lub nie to już postprodukcja. Wcześniej jest ten proces oswajania nieznanego. Jedni będą na siłę racjonalni, inni na siłę mistyczni. Już p. J.Burgieł zaszufladkował mnie jako typowego racjonalistę. Szczerze powiem, że nie widzę istotnych różnic pomiędzy racjonalistami ( zwłaszcza typowymi) a mistykami. Jedni i drudzy próbują coś tłumaczyć na siłę, tak jakby był obowiązek wypełnienia luki poznania. Wskutek tego imperatywu tłumaczenia powstają potworki intelektualne ( Ziemia płaska na słoniu czy ocean protoplazmy w teorii radzieckiego uczonego, nie pamiętam już jego nazwiska).
Ja nie mam nic przeciwko istnieniu tajemnicy, a nawet lubię jej obecność. Dlatego nie rozumiem tych, którzy tłumaczą ją ad hoc, obojętnie czy mistycznie czy racjonalnie.
Mistycznie oczywiście można wytłumaczyć absolutnie (!) wszystko, natomiast ewolucjonizm załamuje się moim zdaniem na powstaniu komórki. Ewolucja organizmów jest niemal faktem i sam zapewne dobrze wiesz, jak i przez kogo była zwalczana. Natomiast powstanie komórki, w całej jej złożoności i uniwersalności jest dla mnie tajemnicą.
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
lub zatrzyma w sercu,jeśli to od Mądrego pochodzi.
Dwa razy jest o tym w biblii,
Nie trudno zgadnąć o kim:)
Pozdrawiam, Przyjacielu:)