Skrajne emocje
Jeśli zaprzeczysz –
porzuć noc skąpaną w absyncie
Jeśli przyjmiesz –
wyzwól w sobie twórcę
Poezja,
która umiera z głodu
jest wegetarianką
Moja poezja nie jest sobą,
bo nie toczy dialogu
z Prawdą
Jest jedynym ocalałym
obrazem
z wielkiej rabacji
u brzegu morza,
na brzeg pustyni
Przegalopujmy
przez Serengeti
jak antylopy
wszystkie inne
kwiaty i dzieci ziemi
kłaniają się w pas
udręczonemu słońcu
które skazałem na życie
za codzienne
docieranie
A ty zaś skaż mnie
na śmierć
za niefortunność
mych słów
bo pisząc, muszę
zebrać w jeden
strumień wszystkie
prądy serca
Tuwim wciąż pisze
Szymborska wciąż pisze
Mickiewicz wciąż pisze
Gal Anonim wciąż pisze
i ty bracie wciąż
podejmujesz próby
jednak mój
osąd siebie
uwiarygodnia tylko,
że Bóg także był
autorem: jego proza
to mężczyzna,
jego poezja –
to kobieta
lecz jestem jak
lekarz i słów
mojego wyroku
nie da się
odwrócić
Ciągle odwołuję się
do wielkich, bo jest
to rzeczą samą w sobie
doznaje, przeżywa
tudzież wchodzi w zależność
szczyptę banalnie
szczyptę banalnie
pisze Adam
Jestem już stary
i nieporadność mego
dobierania słów,
a niekiedy
komponowania
z nich etiud
budzi żar, trwogę
i wyrzuty sumienia
Kwadryga
i Nowa Fala wciąż piszą,
Sanhedryn wciąż pisze
Jesteśmy
Pokoleniem
Współczesności –
nic nas nie ominęło,
żyjemy
porzuć noc skąpaną w absyncie
Jeśli przyjmiesz –
wyzwól w sobie twórcę
Poezja,
która umiera z głodu
jest wegetarianką
Moja poezja nie jest sobą,
bo nie toczy dialogu
z Prawdą
Jest jedynym ocalałym
obrazem
z wielkiej rabacji
u brzegu morza,
na brzeg pustyni
Przegalopujmy
przez Serengeti
jak antylopy
wszystkie inne
kwiaty i dzieci ziemi
kłaniają się w pas
udręczonemu słońcu
które skazałem na życie
za codzienne
docieranie
A ty zaś skaż mnie
na śmierć
za niefortunność
mych słów
bo pisząc, muszę
zebrać w jeden
strumień wszystkie
prądy serca
Tuwim wciąż pisze
Szymborska wciąż pisze
Mickiewicz wciąż pisze
Gal Anonim wciąż pisze
i ty bracie wciąż
podejmujesz próby
jednak mój
osąd siebie
uwiarygodnia tylko,
że Bóg także był
autorem: jego proza
to mężczyzna,
jego poezja –
to kobieta
lecz jestem jak
lekarz i słów
mojego wyroku
nie da się
odwrócić
Ciągle odwołuję się
do wielkich, bo jest
to rzeczą samą w sobie
doznaje, przeżywa
tudzież wchodzi w zależność
szczyptę banalnie
szczyptę banalnie
pisze Adam
Jestem już stary
i nieporadność mego
dobierania słów,
a niekiedy
komponowania
z nich etiud
budzi żar, trwogę
i wyrzuty sumienia
Kwadryga
i Nowa Fala wciąż piszą,
Sanhedryn wciąż pisze
Jesteśmy
Pokoleniem
Współczesności –
nic nas nie ominęło,
żyjemy

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
@ Maksymilian Tchoń
Miło mi, że trafiłam z odbiorem :) Trzymaj się ciepło, a ja będę czekać na kolejne Twoje wiersze :)Pozdrawiam serdecznie.
@ Yvonne Maria Matelska
Yvonko, dziękuję za wnikliwą analizę. Masz rację, wszystko się zgadza z twoim tropem interpretacyjnym. Miło mi Cię gościć i czytać takie miłe słowa. Dziękuję oraz pozdrawiam serdecznie!Moja ocena
W mojej ocenie:)
Twój tekst to poetycka suita - ekspresyjna, filozoficzna, momentami gorzka, chwilami olśniewająca jak nagły błysk świadomości w ciemności. Słychać w nim głosy poetów żywych i zmarłych, i Twój własny głos, który z nimi polemizuje, ale też siebie stawia pod sąd. To rodzaj poetyckiego manifestu i modlitwy w jednym, z echem bluźnierstwa i pokory. Serdeczności:)Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
@errata
Nie jestem pewien co co całości tekstu. Jestem trochę zmęczony. Ocenę pozostawiam Wam - swoim czytelnikom. :)