Nieobecni

5.0/5 | 11


Schowani pod parasolem, jakby nieobecni,
świat płynął wokół deszczową ulicą
a my - przez chwilę poza czasem,
jakbyśmy nie istnieli naprawdę,
tylko w szeptach wilgotnych myśli.

Nie pytaliśmy o jutro,
bo przecież wtedy byliśmy całkiem blisko,
choć każde z nas
chowało coś więcej, niż dłonie
w kieszeniach przemilczeń.

Deszcz tłukł o materiał,
jak o drzwi do wnętrza prawdy,
do bólu.

Ale milczeliśmy…,

bo czasem łatwiej
kochać w cieniu nieobecności,
niż spojrzeć sobie w oczy
i nazwać to, co boli.



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: