Lazaret
w ciasnej kołysce dłoni
przesuwam paciorki starego różańca
pestka po pestce
dryluję duszę modlitwą za wciąż
(nie)umarłych
posiwiała kolejna struna włosa
na której grałem ballady do snu
bajki na dobranoc pozostawiają
(nie)wiele do życzenia
oślepiające światło skalpela czasu
rozcina tarczę cyferblatu
sekunda po sekundzie
minuta po minucie
godzina po śmierci
zatrute igły suchych sosen
sterczą w miękkich sercach poduszek
ukryte w szpitalnej bieli
więc klnę po cichu
aby nie spłoszyć nadziei
na(nie)ozdrowienie
w ogrodzie przed lazaretem
dawno nikt nie kosił trawy
ostatni anioł wziął bezterminowy urlop
może mnie pozwolą ściąć jej włosy?
nie...
nie pozwolą
właśnie zaczął się u mnie okres
letniego pylenia rozstępów
przesuwam paciorki starego różańca
pestka po pestce
dryluję duszę modlitwą za wciąż
(nie)umarłych
posiwiała kolejna struna włosa
na której grałem ballady do snu
bajki na dobranoc pozostawiają
(nie)wiele do życzenia
oślepiające światło skalpela czasu
rozcina tarczę cyferblatu
sekunda po sekundzie
minuta po minucie
godzina po śmierci
zatrute igły suchych sosen
sterczą w miękkich sercach poduszek
ukryte w szpitalnej bieli
więc klnę po cichu
aby nie spłoszyć nadziei
na(nie)ozdrowienie
w ogrodzie przed lazaretem
dawno nikt nie kosił trawy
ostatni anioł wziął bezterminowy urlop
może mnie pozwolą ściąć jej włosy?
nie...
nie pozwolą
właśnie zaczął się u mnie okres
letniego pylenia rozstępów

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena