Ironio
Znów kruchy lód
- twardy
pod moimi stopami.
O ironio.
Ten niebios płacz
- suchy
nad moją głową.
W mroku
Noszę okulary słoneczne,
By nie oślepiał mnie
Płomień formy,
Który podlewam łzą,
A nie gaśnie.
Bieg losu zawstydza,
Gdy kleję podeszwy
By zwolnić,
A przebiegam
Maraton życia.
W głowie krzyżując to,
Co tak dobrze potrafię.
- twardy
pod moimi stopami.
O ironio.
Ten niebios płacz
- suchy
nad moją głową.
W mroku
Noszę okulary słoneczne,
By nie oślepiał mnie
Płomień formy,
Który podlewam łzą,
A nie gaśnie.
Bieg losu zawstydza,
Gdy kleję podeszwy
By zwolnić,
A przebiegam
Maraton życia.
W głowie krzyżując to,
Co tak dobrze potrafię.

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena