W KOMINKU SAMOTNI
W KOMINKU SAMOTNI
Już żaden zapach nie śpi w smutnych sadach
ni w alei jarzębin, gdzie marzną gołębie
śnieżne kobierce rozpostarła pani niesiermiężna
krocząc w lodowatej klejnotów poświacie
skrzy srebrami strojna ta dostojna księżna
Posiwiała ziemia zmrożona na kamień
z brzemiennych rynien sople zwisły brodate
kryształowa cisza w uszach rtęcią dzwoni
rzeką płynie ołów, kry łamie garbate
lodowaty pędziwiatr śnieżne chmury goni
Śnieżynek posypka błyska cekinami
karnawałem najbielszych odcieni bieli
z zaświatów kosmosu dziad mróz spłynął nisko
jak oracz oszroniony pług ciągnie polami
i tylko w Samotni kominku ognik się weseli
Smaga, meandruje świetlistymi smugami
z rogu obfitości gwiezdnych iskier mgnieniem
za oknem jak w cudowność weń wpatrzone tkwi
i marznie… wraz z marzeniem
sikorek bogatek biedne towarzystwo
⊰Ҝற$⊱………………………………………………………… Samotnia - 23 grudnia '11
Już żaden zapach nie śpi w smutnych sadach
ni w alei jarzębin, gdzie marzną gołębie
śnieżne kobierce rozpostarła pani niesiermiężna
krocząc w lodowatej klejnotów poświacie
skrzy srebrami strojna ta dostojna księżna
Posiwiała ziemia zmrożona na kamień
z brzemiennych rynien sople zwisły brodate
kryształowa cisza w uszach rtęcią dzwoni
rzeką płynie ołów, kry łamie garbate
lodowaty pędziwiatr śnieżne chmury goni
Śnieżynek posypka błyska cekinami
karnawałem najbielszych odcieni bieli
z zaświatów kosmosu dziad mróz spłynął nisko
jak oracz oszroniony pług ciągnie polami
i tylko w Samotni kominku ognik się weseli
Smaga, meandruje świetlistymi smugami
z rogu obfitości gwiezdnych iskier mgnieniem
za oknem jak w cudowność weń wpatrzone tkwi
i marznie… wraz z marzeniem
sikorek bogatek biedne towarzystwo
⊰Ҝற$⊱………………………………………………………… Samotnia - 23 grudnia '11

Moja ocena