W KOMINKU SAMOTNI

5.0/5 | 1


W KOMINKU SAMOTNI

Już żaden zapach nie śpi w smutnych sadach
ni w alei jarzębin, gdzie marzną gołębie
śnieżne kobierce rozpostarła pani niesiermiężna
krocząc w lodowatej klejnotów poświacie
skrzy srebrami strojna ta dostojna księżna

Posiwiała ziemia zmrożona na kamień
z brzemiennych rynien sople zwisły brodate
kryształowa cisza w uszach rtęcią dzwoni
rzeką płynie ołów, kry łamie garbate
lodowaty pędziwiatr śnieżne chmury goni

Śnieżynek posypka błyska cekinami
karnawałem najbielszych odcieni bieli
z zaświatów kosmosu dziad mróz spłynął nisko
jak oracz oszroniony pług ciągnie polami
i tylko w Samotni kominku ognik się weseli

Smaga, meandruje świetlistymi smugami
z rogu obfitości gwiezdnych iskier mgnieniem
za oknem jak w cudowność weń wpatrzone tkwi
i marznie… wraz z marzeniem
sikorek bogatek biedne towarzystwo

⊰Ҝற$⊱………………………………………………………… Samotnia - 23 grudnia '11



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena: