Skały

5.0/5 | 5


Cezar musi umrzeć
słońce musi rządzić
cień musi padać i rzucać nadzieję
a nader wypoczynkowe
hotele kusząc drogim ornamentem
napędzają rejwach

Rzym się pali
jedni dementują swe narodzenie
drudzy pospiesznie mkną ku podszewce świata
w byt prawny niematerialny
wbrew metryce zwaśnionego rodu nie z tego świata

a mieli okazję doświadczyć czegoś niezwykłego
wszystkiego najlepszego iskro krzesana
przez bogów
utalentowana aktorka
antycznej sztuki, nawet jeśli nigdy nie zgadzałaś się z mężczyzną
posiądziesz jego krew i wolę

przeobrażona na wzór i podobieństwo
kwiatu pustyni
wyrośniesz przepięknie, jedwabnie, szlachetnie

ustaniesz w drodze dialogu
międzypokoleniowego
Flawiusz będzie twoim sekundantem

jesteśmy pewni
jesteśmy wahający się
jesteśmy i nas nie ma
marzniemy i żyjemy nocą
śnimy i umieramy za dnia
w porze niczyjej
w proporcji większej
niźli krój szaty kapłana a jego myśli

tęsknię za zbawczym planem
Imperium drążenia głazów,
które uczyniliśmy,
które zrujnowaliśmy,
od lat które zastygłe

znając historię
domu ciepła
jego cierpliwiej wędrówki

w psyche
nieadekwatną
do korupcji porannych mgieł
witających go

(dziś tworzę pierwszą wersję
Oświeceń mroku wokół łzy)

archetypem milczenia

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: