carpe diem
kilkadziesiąt lat wstecz –
wsłuchuję się w głos mamy
mówi:
– najlepiej jak będziesz księdzem.
rzeczywistość mnie rozwala.
w pojęciu mojej mamy sutanna
miała w sobie to samo co gwarancja
pozostania na zawsze Polakiem.
chciała, żebym jeszcze dzisiaj zasypiał
w jej ramionach. mimo moich lat
i obowiązków wiem, że okłamuję
mamy i ich dzieci
dumę i tęsknotę dziecka
nie umiem przełożyć na czas.
nie jestem duchownym.
Jej odejście do snu było obiecanką
spokojnego domu. nie wiedziała,
że będę pamiętał Jej modlitwy:
Panie
modliła się do Boga
chroń nas przed pustką
– odbija się echem
wszystko, czego żądała od Pana.
wsłuchuję się w głos mamy
mówi:
– najlepiej jak będziesz księdzem.
rzeczywistość mnie rozwala.
w pojęciu mojej mamy sutanna
miała w sobie to samo co gwarancja
pozostania na zawsze Polakiem.
chciała, żebym jeszcze dzisiaj zasypiał
w jej ramionach. mimo moich lat
i obowiązków wiem, że okłamuję
mamy i ich dzieci
dumę i tęsknotę dziecka
nie umiem przełożyć na czas.
nie jestem duchownym.
Jej odejście do snu było obiecanką
spokojnego domu. nie wiedziała,
że będę pamiętał Jej modlitwy:
Panie
modliła się do Boga
chroń nas przed pustką
– odbija się echem
wszystko, czego żądała od Pana.

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena