Czarnowidztwo
Kto zapyta
nie wzbudzi gniewu oceanu
kto nie pozna
tego echo porodzi znów
kto zwątpi
ten uzna stosunki nieprawe
dalekie zbliżenia
i bliskie rozłąki
za centrum logiki
W którą wierzysz
stronę Księżyca?
Jesteś
światłem czy cieniem?
Przypływ, a może
odpływ ci świadkiem?
Zderzyłeś się
z murem
nadziei
Uszłaś z życiem
krakowski spleen
już nie da ci
nędzy,
ni bogactwa
Hamuj się
wierszu,
bym nie musiał
tworzyć nowego rodzaju,
gatunku,
formy,
ani żadnej rzeczy,
która jego jest
i tamuje
nie czekające jutra
łzy
nie wzbudzi gniewu oceanu
kto nie pozna
tego echo porodzi znów
kto zwątpi
ten uzna stosunki nieprawe
dalekie zbliżenia
i bliskie rozłąki
za centrum logiki
W którą wierzysz
stronę Księżyca?
Jesteś
światłem czy cieniem?
Przypływ, a może
odpływ ci świadkiem?
Zderzyłeś się
z murem
nadziei
Uszłaś z życiem
krakowski spleen
już nie da ci
nędzy,
ni bogactwa
Hamuj się
wierszu,
bym nie musiał
tworzyć nowego rodzaju,
gatunku,
formy,
ani żadnej rzeczy,
która jego jest
i tamuje
nie czekające jutra
łzy

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena