Elementy

5.0/5 | 5


To co prawdziwe o świcie
wymyka się przekładom
słowo niepojęte
w draperii janczary strachu,

dostałeś rozkaz, żołnierz z sypialni prawa weta.
Jesteś założycielem pełni i w nowiu tkwi odprawa posłów –
w sercach ludzi i natury
(O ile wiesz ile człowiek kosztuje?),

których ustrój jest królestwem
bądź utopią, masz insygnia do
walki z imperatywem zła
(jesteś tylko raz młody. Później musisz już szukać sobie

innej wymówki). Dłużą się ich tchnienia,
iluzje turpistów w hamletowskiej czaszce w ręku,
a nic znów triumfuje we wszystkim
co pojemne. Długa minuta milczenia,

w której krew śpiewa
albo drozd jęczy na gałęzi, który jest tylko drozdem na gałęzi
zmuszając się do ostatecznego
wysiłku aksjomatem a priori

odbijesz wszelkich poetyckich jeńców

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: