Środek wyrazu
Już się nie obudzi teraz, to już archaizm
żyranta spadają z echem
niczym Ikar nad domem matki ziemi, której imię onomatopeja
przeniosłem wyraz nad mostem zdziwienia
podźwignąłem spełnienie
elipsa to śmierć
powtórzenie to życie
antyteza biegła w dojrzałości
przerzuca środek ciężkości na zabór szczęścia
w doli krzew, który nie goreje, a stygnie litotą
utratą – odnajdywanie absolutu
w reducie mienia poety
tulisz gwiazdy do posagu teścia oksymoronu
jego rymy wypadają z waliz skrępowanych
stroną bierną twej przyszłej żony anafory
moja eufonia odciska w śniegu jak pleonazmem kolejne stopy i zestroje akcentowe
ironia mi koronnym świadkiem
a przerzutnia znów zmienia me światy
na mniej i bardziej mityczne
żyranta spadają z echem
niczym Ikar nad domem matki ziemi, której imię onomatopeja
przeniosłem wyraz nad mostem zdziwienia
podźwignąłem spełnienie
elipsa to śmierć
powtórzenie to życie
antyteza biegła w dojrzałości
przerzuca środek ciężkości na zabór szczęścia
w doli krzew, który nie goreje, a stygnie litotą
utratą – odnajdywanie absolutu
w reducie mienia poety
tulisz gwiazdy do posagu teścia oksymoronu
jego rymy wypadają z waliz skrępowanych
stroną bierną twej przyszłej żony anafory
moja eufonia odciska w śniegu jak pleonazmem kolejne stopy i zestroje akcentowe
ironia mi koronnym świadkiem
a przerzutnia znów zmienia me światy
na mniej i bardziej mityczne

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena