Piąta nad ranem
Godzina sądu.
Patrzę z niedowierzaniem
kolejno jeden po drugim
zakładają sukmany wojny
i idą przed siebie.
W plecakach
pośpiesznie spakowanych
dźwigają ufność
na lepsze czasy
na pogrom mroku
rozlegający się w Donbasie.
Czują coraz mniej
lecz wciąż wyczekują
dnia odkupienia.
Idę z nimi.
Kasia Dominik
Patrzę z niedowierzaniem
kolejno jeden po drugim
zakładają sukmany wojny
i idą przed siebie.
W plecakach
pośpiesznie spakowanych
dźwigają ufność
na lepsze czasy
na pogrom mroku
rozlegający się w Donbasie.
Czują coraz mniej
lecz wciąż wyczekują
dnia odkupienia.
Idę z nimi.
Kasia Dominik

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena