Straszydła
Już wieśniacy zapalają pochodnie,
do rabacji naostrzone widły,
wszyscy godni, znakiem naznaczeni
napięci czekają, zmienić los przebrzydły.
W wilcze doły zagonić, oczy nasycić głodne
życiem uciekającym krwi posoką,
pomścić, utrupić, kijami zatłuc,
hydrę tę ubić wielkooką.
A tu już wieczór, ktoś szepcze
- zamykamy muzeum.
Zniknął kosz
na padlinę, rozjaśnił się mrok. Och!
Więc cóż..
Do widzenia, do jutra, panie Bosch.
do rabacji naostrzone widły,
wszyscy godni, znakiem naznaczeni
napięci czekają, zmienić los przebrzydły.
W wilcze doły zagonić, oczy nasycić głodne
życiem uciekającym krwi posoką,
pomścić, utrupić, kijami zatłuc,
hydrę tę ubić wielkooką.
A tu już wieczór, ktoś szepcze
- zamykamy muzeum.
Zniknął kosz
na padlinę, rozjaśnił się mrok. Och!
Więc cóż..
Do widzenia, do jutra, panie Bosch.
Wersje wiersza

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
@ Alina Gołecka
DziękujęMoja ocena
Rewelacja! Zaskakujace zakończenie. Wiersz do zapamiętania.