Twoje piękno - Poezjo!
zbieram plony wędrówki w głąb siebie
dałem na wystawę: zmęczenie, chaos i ból
teraz jedynie targam myśli, by uwieść
nimi bez pożegnania cynizm klamry kultury
posiadam cztery oktawy przejrzystego powietrza
czystego pospiechu choć drzwi do obłoków nie mieszczą futryny
wyważam je radością, gdyż jesteś tu, gdyż jestem tu
i będę czekał tu moja kochana Poezjo bez ciebie
nie traktowałbym siebie tak poważnie
nie poradziłbym sobie po rozstaniu z dziewczyną
nie ubiegał bym się o urząd myśli czystej
w hierarchii stóp, mój państwowy hymn, który przeminął
z wiatrem wybrzmiewa na niebie pełnym
zaniechania czuwam z drozdem na gałęzi
wybiegam z Raju na pożywienie i rozgwar snów drzewiej okupionych hucpą
ulegam kreacji doustnie podanej Prawdy jako leku
na konanie w strofie
za niepamiętną miłość
dałem na wystawę: zmęczenie, chaos i ból
teraz jedynie targam myśli, by uwieść
nimi bez pożegnania cynizm klamry kultury
posiadam cztery oktawy przejrzystego powietrza
czystego pospiechu choć drzwi do obłoków nie mieszczą futryny
wyważam je radością, gdyż jesteś tu, gdyż jestem tu
i będę czekał tu moja kochana Poezjo bez ciebie
nie traktowałbym siebie tak poważnie
nie poradziłbym sobie po rozstaniu z dziewczyną
nie ubiegał bym się o urząd myśli czystej
w hierarchii stóp, mój państwowy hymn, który przeminął
z wiatrem wybrzmiewa na niebie pełnym
zaniechania czuwam z drozdem na gałęzi
wybiegam z Raju na pożywienie i rozgwar snów drzewiej okupionych hucpą
ulegam kreacji doustnie podanej Prawdy jako leku
na konanie w strofie
za niepamiętną miłość

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena