Nasermater!
Leciały lotniki, a całe szosy zapakowane!
Matki z dzieciakami, te co nie mogły pójść na ręcach niesły i wszystko uciekało.
Samochody stały po rowach, bo nie było paliwa.
A my jak to dzieci- krowy my paśli, co tam taki gówniarz mógł o tym coś wiedzieć!
To tak się przyglądały my co ludzie tam robią.
Jak te lotniki się obniżyły, to tak z maszynowych karabinów grały, że aż uszy zatykało!
A gdzieniegdzie, to puściły taką bombę! Tu! Tam! Tam! Tu! Tak!
I panie, pękła taka bomba tam niedaleko, tam gdzie my pod tą sosenką siedziały
i taki mi się odłamek 2 cm w sosnę nad głową wbił! I skórę obdarł, tak!
A drugi mnie tu po nodze tak drasnął, to wydarł taką dziurę -20 cm!
I potem ciężko to było zgoić…
siadam z dziadkiem na ławce przy studni z żurawiem
ukradkiem nagrywam gdy opowiada
jak Niemcy zapędzili do budowy dróg chłopca którym kiedyś był
i że śpiwali jak to Polskę pokonali
a potem przyszli Ruscy
Wtedy my poznali, co to za ludzie były!
To nie ludzie, panie, to bydło było! Dzicz!
Żadnej kultury!
A młodą dziewczynę niech by złapały gdzieś…
Na drodze! Przy płocie! Tak! Taka to dziczyzna była! Niech to szlag trafi!
Takie były bydlaki!
ojca z którym mały Józio kosił żyto szturchając karabinami złorzecząc
i przewracając zmusili żeby zaprzągł konia i wiózł ich ‘Germańców’ szukać
Pojediem pasmatrieć, bystra! Bystra! Zapriegaj!
bez trudu przeskakuje z języka na język
przytacza dawno wykrzyczane słowa
ciałem targają emocje
laską w powietrzu odpędza stare demony
Nasermater!
ukradkiem by go nie spłoszyć
robię zdjęcia pooranej zachodnim i wschodnim wiatrem twarzy
twój dziadek mój nasz
to ostatni człowiek tu który pamięta tamte lata
trzeba czerpać z niego wspomnienia jak ze studni na pustyni
stu dni stu nocy niemal stu lat
Ze szóstej do siódmej klasy my byli tylko 3 dni i panie, kierownik przyniósł radio,
zegnał wszystkie klasy do kupy i panie, radio nadawało komunikat, że wojna
i wszystko zawieszone: szkoły urzędy, wszystko zawieszają panie, nie ma nic…
siadam z dziadkiem przy kaflowym piecu w kuchni
nagrywam gdy śpiewa mojemu synkowi
i chłopcu którym kiedyś był
a laska w dłoni wystukuje o posadzkę rytm który chcę zapamiętać
Cóż to za budynek w rzeczce za wierzbami,
to jest wodny młynek ze swymi kółkami!
A w tym młynku coś stuka, cos turkoce i puka! Rutututu, rututu, rututututu!
A w tym młynku coś stuka, cos turkoce i puka! Rutututu, rututu, rututututu!*
(* piosenka ludowa)
***
zapalam znicz naszemu dziadkowi
odszedł przed dwudziestym czwartym lutego
zanim znów całkiem blisko całe szosy zapakowane
Matki z dzieciakami, te co nie mogą pójść na ręcach niesą
potem ciężko to będzie zgoić
Matki z dzieciakami, te co nie mogły pójść na ręcach niesły i wszystko uciekało.
Samochody stały po rowach, bo nie było paliwa.
A my jak to dzieci- krowy my paśli, co tam taki gówniarz mógł o tym coś wiedzieć!
To tak się przyglądały my co ludzie tam robią.
Jak te lotniki się obniżyły, to tak z maszynowych karabinów grały, że aż uszy zatykało!
A gdzieniegdzie, to puściły taką bombę! Tu! Tam! Tam! Tu! Tak!
I panie, pękła taka bomba tam niedaleko, tam gdzie my pod tą sosenką siedziały
i taki mi się odłamek 2 cm w sosnę nad głową wbił! I skórę obdarł, tak!
A drugi mnie tu po nodze tak drasnął, to wydarł taką dziurę -20 cm!
I potem ciężko to było zgoić…
siadam z dziadkiem na ławce przy studni z żurawiem
ukradkiem nagrywam gdy opowiada
jak Niemcy zapędzili do budowy dróg chłopca którym kiedyś był
i że śpiwali jak to Polskę pokonali
a potem przyszli Ruscy
Wtedy my poznali, co to za ludzie były!
To nie ludzie, panie, to bydło było! Dzicz!
Żadnej kultury!
A młodą dziewczynę niech by złapały gdzieś…
Na drodze! Przy płocie! Tak! Taka to dziczyzna była! Niech to szlag trafi!
Takie były bydlaki!
ojca z którym mały Józio kosił żyto szturchając karabinami złorzecząc
i przewracając zmusili żeby zaprzągł konia i wiózł ich ‘Germańców’ szukać
Pojediem pasmatrieć, bystra! Bystra! Zapriegaj!
bez trudu przeskakuje z języka na język
przytacza dawno wykrzyczane słowa
ciałem targają emocje
laską w powietrzu odpędza stare demony
Nasermater!
ukradkiem by go nie spłoszyć
robię zdjęcia pooranej zachodnim i wschodnim wiatrem twarzy
twój dziadek mój nasz
to ostatni człowiek tu który pamięta tamte lata
trzeba czerpać z niego wspomnienia jak ze studni na pustyni
stu dni stu nocy niemal stu lat
Ze szóstej do siódmej klasy my byli tylko 3 dni i panie, kierownik przyniósł radio,
zegnał wszystkie klasy do kupy i panie, radio nadawało komunikat, że wojna
i wszystko zawieszone: szkoły urzędy, wszystko zawieszają panie, nie ma nic…
siadam z dziadkiem przy kaflowym piecu w kuchni
nagrywam gdy śpiewa mojemu synkowi
i chłopcu którym kiedyś był
a laska w dłoni wystukuje o posadzkę rytm który chcę zapamiętać
Cóż to za budynek w rzeczce za wierzbami,
to jest wodny młynek ze swymi kółkami!
A w tym młynku coś stuka, cos turkoce i puka! Rutututu, rututu, rututututu!
A w tym młynku coś stuka, cos turkoce i puka! Rutututu, rututu, rututututu!*
(* piosenka ludowa)
***
zapalam znicz naszemu dziadkowi
odszedł przed dwudziestym czwartym lutego
zanim znów całkiem blisko całe szosy zapakowane
Matki z dzieciakami, te co nie mogą pójść na ręcach niesą
potem ciężko to będzie zgoić

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Kocham Lema!
Przede wszystkim za to, że miał odwagę wyśmiać publicznie Fukuyamę za jego "Koniec historii"