Wyporność liścia

autor:  Kasia Dominik
5.0/5 | 7


Spaceruję po parku zbierając liście
spadające z nieba –
zielone jak ja.

Wziąć je, czy zostawić?

Może tylko ten z lewej,
który wygląda jak zdjęty z krzyża,
gdy podnosiłam go spod drewnianej ławki?
Zdaje się, że zaledwie godzinę temu zdobił koronę
tego drzewa, przy którym czytałam książkę?

Zastanawiam się co będzie dalej…

O, a jakby ten z prawej wpiąć we włosy,
by upiększyć rozmierzwiony wiatrem warkocz
z wsuwką w kolorze tęsknoty?
Jakby ktoś pytał, to lubię jesień.

Stary dąb wpółnagi
przy korzeniu przypominającym ośmiornicę,
wypuszcza nitkowate pędy.
Przytulę się do niego – uszczknę trochę siły
drzemiącej w jego pniu
liczącym ponad dwieście słoi.

Czyżbym była spragniona,
choć nie chce mi się pić?

Idę dalej nieobojętna
tam, gdzie nie potknę się o patyk.

Kasia Dominik



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: