Córka marnotrawna
W życiu rozpisuję chwile,
kijem zawracam echo słów
Nazarejczyka Zmartwychwstałego, który
zrzucił ze mnie ciężar łez.
Gdy się mroczy w południe
i dnieje nocą, idę za Nim na Golgotę
Via Dolorosa usłaną grzechami.
Padam pod krzyżem rysując ryby pod stopami,
w przebitych dłoniach przemywam twarz.
Pamięcią błogosławię lepiankę przy Górskiej,
strzechę i ogródek, beztroskie dzieciństwo,
halny, który zrywał snopki z dachu,
zimne poranki i głodne kolacje
w cztery ścianach, które się sypały.
Z ostatniej stronicy Księgi Życia
wyrywam zapach sosnowego drzewa.
Idę dalej mimo, że dalej może nie być…
W pół drogi zamilkam, całuję sól tej ziemi
i uświęcam Zdrowaśką ojcowiznę.
Ja – dziewczyna z sąsiedztwa
Kasia Dominik
kijem zawracam echo słów
Nazarejczyka Zmartwychwstałego, który
zrzucił ze mnie ciężar łez.
Gdy się mroczy w południe
i dnieje nocą, idę za Nim na Golgotę
Via Dolorosa usłaną grzechami.
Padam pod krzyżem rysując ryby pod stopami,
w przebitych dłoniach przemywam twarz.
Pamięcią błogosławię lepiankę przy Górskiej,
strzechę i ogródek, beztroskie dzieciństwo,
halny, który zrywał snopki z dachu,
zimne poranki i głodne kolacje
w cztery ścianach, które się sypały.
Z ostatniej stronicy Księgi Życia
wyrywam zapach sosnowego drzewa.
Idę dalej mimo, że dalej może nie być…
W pół drogi zamilkam, całuję sól tej ziemi
i uświęcam Zdrowaśką ojcowiznę.
Ja – dziewczyna z sąsiedztwa
Kasia Dominik

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena