Wsobny
Mierzwi mnie czas pokrojony na kanapki.
Smażony na wolnym ogniu
z ostatniego tłoczenia,
oplata ciało jak pasożyt,
który uniemożliwia zakwitnąć.
Skubaniec,
sprzeniewierzoną witkę śliwy,
przepasa kompresem
z ciepłego powietrza.
Przyczajony sen.
Kasia Dominik
Smażony na wolnym ogniu
z ostatniego tłoczenia,
oplata ciało jak pasożyt,
który uniemożliwia zakwitnąć.
Skubaniec,
sprzeniewierzoną witkę śliwy,
przepasa kompresem
z ciepłego powietrza.
Przyczajony sen.
Kasia Dominik

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena