Uniwersytety twych westchnieneń
stypendium za zasianie zła w przypadku ostatnim wołam
o Poczdam serc, by wzbudzić demiurga do tworzenia akt sprawy
lotów najwyższych. piszę raporty stulecia - ojcowie z domów
feudalnej daniny - rozkosz wasza jest ulubioną potrawą branży
w której spełnienie podąża za tropem pór roku. świadkowie Fin de siècle
odbieram wam odpowiedź na pytanie retoryczne
galeria twych snów mieści się w bezdennej studni twych oczu.
w sto dni zdobędę świat stumilowym krokiem okrążę obowiązek
i dam prawo posiadania upływu lat, gdyż te stanęły
przed obliczem miłości, wprowadzę ustawę przychylnego wiatru
choć wszystkie logiczne przyczyny odrzucają spowiedź
za czystość duszy... dźwięk twego głosu, dotyk twych dłoni,
smak twych ust i me głębokie podróże w delcie twych ud
proponują mi zbawienie w operze narodowej: grają już mą sztukę,
choć do dramy nie mam talentu na miarę salwy honorowego
spotkania - posłane w Niebo, odliczymy myśli niebotyczne.
zuchwałe westchnienia lepione w przeddzień świąt
dla zawsze Świętej Rodziny. boję się o twe ciało, serce, imię
chcę Ci dać swe nazwisko, byś dostrzegła choć raz,
że jestem, gdy wszyscy dookoła zawiedli, ma Racja Stanu
jest dożywotnia. oponuję rygorom sztuki klasycznej, mam na imię: Współczesność
moje są lotniska, dworce kolejowe, porty morskie, a Twoje
tłumaczenia mych słów na kartach historii, którą próbują zmieniać
monsuny rzucane na szalę wiecznych wartości
o Poczdam serc, by wzbudzić demiurga do tworzenia akt sprawy
lotów najwyższych. piszę raporty stulecia - ojcowie z domów
feudalnej daniny - rozkosz wasza jest ulubioną potrawą branży
w której spełnienie podąża za tropem pór roku. świadkowie Fin de siècle
odbieram wam odpowiedź na pytanie retoryczne
galeria twych snów mieści się w bezdennej studni twych oczu.
w sto dni zdobędę świat stumilowym krokiem okrążę obowiązek
i dam prawo posiadania upływu lat, gdyż te stanęły
przed obliczem miłości, wprowadzę ustawę przychylnego wiatru
choć wszystkie logiczne przyczyny odrzucają spowiedź
za czystość duszy... dźwięk twego głosu, dotyk twych dłoni,
smak twych ust i me głębokie podróże w delcie twych ud
proponują mi zbawienie w operze narodowej: grają już mą sztukę,
choć do dramy nie mam talentu na miarę salwy honorowego
spotkania - posłane w Niebo, odliczymy myśli niebotyczne.
zuchwałe westchnienia lepione w przeddzień świąt
dla zawsze Świętej Rodziny. boję się o twe ciało, serce, imię
chcę Ci dać swe nazwisko, byś dostrzegła choć raz,
że jestem, gdy wszyscy dookoła zawiedli, ma Racja Stanu
jest dożywotnia. oponuję rygorom sztuki klasycznej, mam na imię: Współczesność
moje są lotniska, dworce kolejowe, porty morskie, a Twoje
tłumaczenia mych słów na kartach historii, którą próbują zmieniać
monsuny rzucane na szalę wiecznych wartości

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena