Na dnie DNA

autor:  Przemek Trenk
5.0/5 | 5


na zewnątrz sierpień
jest lato
które przegapiłem
a ono weszło niepostrzeżenie

przez źrenicę ślepego oka

mieszkają w niej bezdomne koty
królestwa niezamieszkane
i strach przed jesienią
który leczę garstką soli

niczego nie żałuję
dawno już nie modlę
suchymi dłońmi
a On wciąż mi odpuszcza

że niby żywy
wielokrotny
anonimowy animator
kultury której jeszcze nie posiadłem?

obracam w palcach
kolejną datę
dzień
miesiąc
rok

dzisiaj wieczorem odpocznę

od siebie
od was
jak było na początku
teraz i zawsze bez AMEN

wyhoduję na języku
popioły moich uzdrowień
wrócę pod koc
tam jestem bezpieczny

a ty powijesz mnie
w smukłym naczyniu
w którym nigdy nie było
DNA



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: