Dum Spiro Spero

autor:  Przemek Trenk
5.0/5 | 4


pamiętam
do rzeki schodziło się
wzdłuż ulicy św. Jana
przez bramę Żeglarską

byli tam ludzie
zbyt leniwi aby w rzece
łowić własne myśli

rozwleczeni pomiędzy tym
co jest a co mogłoby być
jeden z nich zaprosił mnie
na wódkę i śledzia

wybacz człowieku
ja nie piję
a z ryp to tylko rypanie
i walenie

ciężkie chmury
rozpięły się nade mną
jak ramiona starych dębów
czekałem na deszcz

byli tam ludzie
z ikonami własnych twarzy
mieli wydrapane oczy
i usta ołowiane

grali w niebo i piekło
przysiadłem się do nich
niebo - piekło
a siódme wrota wciąż zamknięte

jeszcze sierpień
może to i dobrze
może dam się jeszcze zaprowadzić
na tamto wzgórze

i bezwstydnie wykorzystać
tylko zdejmę czarną bieliznę
a ty się dotykiem objawiaj
w niepoznaniu wszystkich zmysłów

pozwól duszy odejść
na tamto wzgórze
gdzie stanę się posągiem
zazdrosnym o każdy twój oddech



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: