Wypaczona
Wspinam się po grzbiecie posągowości
na długość po trochu
obliczoną z dokładnością do dotyku
Wnerwia mnie
desant zeschłych liści
chleb ciemny jak jantar
i słowa wzbierające się pod paznokciem
Zamieszkać z wiatrem w drzewach
pyskować z ptakami gdy dnieje
a może moje „za późno”
które przedwcześnie zawitało
zeszklić w źrenicy Sylf
Wpisana we wschód księżyca
prasuję zmarszczki oddechem wiosny
łykam przeciwbólowe słowa
i macham dniu który jak kot
powoli odchodzi w swoją stronę
Na policzkach siadł wiatr.
Kasia Dominik
* duch/żywioł powietrza, żywioł
na długość po trochu
obliczoną z dokładnością do dotyku
Wnerwia mnie
desant zeschłych liści
chleb ciemny jak jantar
i słowa wzbierające się pod paznokciem
Zamieszkać z wiatrem w drzewach
pyskować z ptakami gdy dnieje
a może moje „za późno”
które przedwcześnie zawitało
zeszklić w źrenicy Sylf
Wpisana we wschód księżyca
prasuję zmarszczki oddechem wiosny
łykam przeciwbólowe słowa
i macham dniu który jak kot
powoli odchodzi w swoją stronę
Na policzkach siadł wiatr.
Kasia Dominik
* duch/żywioł powietrza, żywioł

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena