Niedocieczona
Niegdysiejsze ciało
w antydialektycznej duszy
(która kiedyś żyła),
zgubiło parametry oddechu.
Jestem źdźbłem w lamperii łąk.
Boże, mój Boże!
Nie proszę o deszcz,
o słońce też nie.
Jeno o odroczenie bólu,
choćby na ruch powiek.
Pragnęłam, że aż za bardzo.
Wyciągnięto wtyczkę –
martwicy we mnie więcej,
niż gwiazd nocą.
Rozszczepiony atom łzy,
cisza, aleja cmentarna,
zanikający puls poza fizjologiczne granice –
stygmat przypadku niedocieczonego.
Kasia Dominik
w antydialektycznej duszy
(która kiedyś żyła),
zgubiło parametry oddechu.
Jestem źdźbłem w lamperii łąk.
Boże, mój Boże!
Nie proszę o deszcz,
o słońce też nie.
Jeno o odroczenie bólu,
choćby na ruch powiek.
Pragnęłam, że aż za bardzo.
Wyciągnięto wtyczkę –
martwicy we mnie więcej,
niż gwiazd nocą.
Rozszczepiony atom łzy,
cisza, aleja cmentarna,
zanikający puls poza fizjologiczne granice –
stygmat przypadku niedocieczonego.
Kasia Dominik

Moja ocena