Skądinąd za krótko
Ilekroć spojrzę w stronę księżyca,
który marzenia przemyca,
będzie rozświetlał to co nadmienię –
w mroczności – słońca promieniem.
Młodzieńcze lata dawno przebrzmiałe,
kiedy wrócicie na stałe,
przywróćcie chwile wiosną pachnące,
wspominając noc na łące
Onegdaj byłam i nadal jestem,
tą której łzy tną powietrze.
Pragnę znów poczuć zielone szczęście,
tłumić smutki jak najczęściej.
Noce ukrywam w pełni westchnieniu,
w wierszu spłodzonym po kryjomu.
A gdy zasypiam, biegnę przed siebie,
aby odnaleźć ukojenie.
Dlaczego chwile, te niepoznane,
życie cierpieniem uwieńczone,
napiętnowały płaczem matki?
Czemu mój żywot był krótki?
Kasia Dominik
który marzenia przemyca,
będzie rozświetlał to co nadmienię –
w mroczności – słońca promieniem.
Młodzieńcze lata dawno przebrzmiałe,
kiedy wrócicie na stałe,
przywróćcie chwile wiosną pachnące,
wspominając noc na łące
Onegdaj byłam i nadal jestem,
tą której łzy tną powietrze.
Pragnę znów poczuć zielone szczęście,
tłumić smutki jak najczęściej.
Noce ukrywam w pełni westchnieniu,
w wierszu spłodzonym po kryjomu.
A gdy zasypiam, biegnę przed siebie,
aby odnaleźć ukojenie.
Dlaczego chwile, te niepoznane,
życie cierpieniem uwieńczone,
napiętnowały płaczem matki?
Czemu mój żywot był krótki?
Kasia Dominik

Moja ocena