Puls wiersza
Szczęśliwe słowo na kartce rozkwita,
kiedy poeta alegorie łowi.
Stalówka pióra cierpliwa zazwyczaj,
w chwili olśnienia jest jak rdzawy słowik.
Myśl niepokorna w godzinie tworzenia,
sens wyłuskuje z poplątanej przędzy,
bo gdy natchnienie sens wyrazu zmienia,
treść się rozpycha – tu i tam pomiędzy.
W lustrze księżyca piękny wiersz się budzi,
choć czasem senność w skryby dłoń się wkrada.
Lecz żaden osąd nieznajomych ludzi
nie spłoszy weny, nawet nocna mara.
A gdy się wplata leciwość na skroniach,
kiedy pod sercem niesie się na burzę,
liter łaskawość milczenie dogania,
by puls poezji przetrwał w nas najdłużej.
Kasia Dominik
kiedy poeta alegorie łowi.
Stalówka pióra cierpliwa zazwyczaj,
w chwili olśnienia jest jak rdzawy słowik.
Myśl niepokorna w godzinie tworzenia,
sens wyłuskuje z poplątanej przędzy,
bo gdy natchnienie sens wyrazu zmienia,
treść się rozpycha – tu i tam pomiędzy.
W lustrze księżyca piękny wiersz się budzi,
choć czasem senność w skryby dłoń się wkrada.
Lecz żaden osąd nieznajomych ludzi
nie spłoszy weny, nawet nocna mara.
A gdy się wplata leciwość na skroniach,
kiedy pod sercem niesie się na burzę,
liter łaskawość milczenie dogania,
by puls poezji przetrwał w nas najdłużej.
Kasia Dominik

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena