Puenta

autor:  ALbin
5.0/5 | 5


Przyszła do mnie pewna puenta – cóż… Nie pierwsza.
Lecz do puenty tej nie miałem jeszcze wiersza,
Więc się dwoję, więc się troję
I mózgowe prężę zwoje,
Żeby kontekst znaleźć i znaczenie szersze.

Prosto z mostu walić czy pójść w metafory?
Dedykować Sofii Loren czy Bardotce?
Krąży puenta po zakrętach,
Jak bezpański pies się pęta,
Lecz nie mogę jej wam zdradzić w drugiej zwrotce.

Jak zwierszować puentę, kiedy brak pomysłów?
Patrzę, słucham, reszty też używam zmysłów.
Radio, telewizja, prasa –
Inspiracji cała masa!
Zaglądałem nawet już do księgi przysłów.

Na świat patrzę, pytam ludzi i już widzę:
Takiej puenty się na pewno nie powstydzę.
Z taką puentą się odważę
Rzec, że gdybym był piłkarzem,
To z pewnością w dobrym klubie w pierwszej lidze.

Czas do puenty, bo o puentę przecież chodzi:
Czyś jest biedak, czy też w życiu się powodzi,
Każdy koniec ma dwa kije
Skrzyżowane nad kurhanem…
Albo nie. Lecz to niczego nie dowodzi.

Albin



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Świetnie się czyta :)
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: