Nieskomplikowanie

autor:  Kasia Dominik
5.0/5 | 4


Z tylu ramion już uciekałam
po próżnicy, infuzje dosercowe doganiały mnie.
Wyostrzone są zmysły, rwane są kapcie.
Rozdartą modlitwę trzeba było zdzierać
z zapłakanych chusteczek.

Gnieździłam się w piwnicy, krążyłam po ulicach,
noc czekała i co jakiś czas coś odbierała,
bez komornika, bez poświadczenia.

Nad ranem bliźniaczej Zdrowaśki słuchałam
pod kontenerem. Odmawiałam ją, wydłubując
strach spod obgryzionych palców,
które niegdyś dotykały artrozy.
Które niegdyś dotykały skostniałych ust.
Liczyłam na nich do trzech razy,
czwartego obiecałam, że nie będzie, i kiedy
z pobliskim obłędem pobiegłam do lasu

echo dzwonów zagłuszyło krzyk.

Kasia Dominik



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: