Serdeczne życzenia
Kupiłem 100 tysięcy gum
Gdyż chciałem świat wymazać
Wylałem tysiące łez, gdyż chciałem ugasić pożogę serca
Wydałem na świat miliony oddechów
Gdyż chciałem zmienić kierunek drżenia serc
Tysiące spojrzeń uderzyło o bruk, po którym chodzę do uczciwej pracy
Nastroiłem struny swej gitary, gdyż
W ustach zabrakło odwagi, siły i chęci na krzyk
Odarłem duszę z ciała
Gdyż trzeba stanąć obok przyjaciela, wciąż umierającego na sekundy nieskończone
Podniecony synergią podchodów na szczyt
Założyłem swój obóz wszędzie, gdzie postała moja noga, gdyż tam jest mój dom
Sławne imię nadałem anonimowej potyczce
O lasce z mocą Mojżesza
Całe zło zmyłem wodą na śmigus-dyngus
Inny zapach przepędził smakowitą daninę
Toteż spotykam się z Tobą za dnia, a wolałbym nocą
Zobaczyłem w ciemności znaki
Nie do zobaczenia stany zjednoczone lękiem o wspólną przyszłość
Złączyłem się z tobą w jedno, aby we dwoje kląć i rumienić się,
Gdy zajdzie taka potrzeba
Odczytam formułę świętości i wpiszę cie w katalog biegłych Dobrem
Dla potomnych wydana sława i krew
Potrafiących pisać poezję
Nie zakłamałem szczęścia,
Gdy robili to wszyscy inni dokoła
Teraz słyszę głosy i czuję szczęście
Obywateli Nieba, choć tam milczenie wymowne
Gdyż chciałem świat wymazać
Wylałem tysiące łez, gdyż chciałem ugasić pożogę serca
Wydałem na świat miliony oddechów
Gdyż chciałem zmienić kierunek drżenia serc
Tysiące spojrzeń uderzyło o bruk, po którym chodzę do uczciwej pracy
Nastroiłem struny swej gitary, gdyż
W ustach zabrakło odwagi, siły i chęci na krzyk
Odarłem duszę z ciała
Gdyż trzeba stanąć obok przyjaciela, wciąż umierającego na sekundy nieskończone
Podniecony synergią podchodów na szczyt
Założyłem swój obóz wszędzie, gdzie postała moja noga, gdyż tam jest mój dom
Sławne imię nadałem anonimowej potyczce
O lasce z mocą Mojżesza
Całe zło zmyłem wodą na śmigus-dyngus
Inny zapach przepędził smakowitą daninę
Toteż spotykam się z Tobą za dnia, a wolałbym nocą
Zobaczyłem w ciemności znaki
Nie do zobaczenia stany zjednoczone lękiem o wspólną przyszłość
Złączyłem się z tobą w jedno, aby we dwoje kląć i rumienić się,
Gdy zajdzie taka potrzeba
Odczytam formułę świętości i wpiszę cie w katalog biegłych Dobrem
Dla potomnych wydana sława i krew
Potrafiących pisać poezję
Nie zakłamałem szczęścia,
Gdy robili to wszyscy inni dokoła
Teraz słyszę głosy i czuję szczęście
Obywateli Nieba, choć tam milczenie wymowne

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena