Bez tytułu

4.7/5 | 6


Niepodobnie nie-podniebni
Gdzieś wśród pancerników
I kaktusów
Idziemy przez wielką
pustynię rzeczywistości
Baudrillard kłania nam się
w pas
Hunter Thompson otwiera
bagażnik
Psychodeliczne wizje
mieszają się z transmisją
obrad sejmu
Freud uśmiecha się lubieżnie
gdy jeden z posłów wymachuje
gumowym penisem
A my biegniemy między zegarami Dalego i czas
przelewa nam się
przez palce



Niepodobnie nie-podniebni
stajemy się
powoli
nieuchronnie
A mimo tego
świat się
kręci...



 
KOMENTARZE


My rating

Podoba mi się sposób w jaki przestawiłeś rzeczywistość, rzeczywiście tak jest :) I ten uśmiechający się lubieżnie Freud, uwielbiam ;)
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Las Wiejska parano ;)
ze skutkami ubocznymi

wiersz rozpędza się meskalowo pustynnie
i gubi odjechany klimat w zbyt prostej dosłownej topornej frazie opisie psychodelicznych wizji z obradami sejmu
Freud z Palikotem ratują sytuację w takim ujęciu są wystarczająco psychodeliczni wymieszani i sejmowi
nie potrzebują poprzedzającej łopatologii

tylko uważaj na nietoperze... ;)
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

mocny, kontrowersyjny wiersz :)
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: