Posągi łez

5.0/5 | 4


Zdarzyło się w godzinie nieistnienia,

przeminęło z wiatrem.
Okradłem księżyc z blasku,
poślizgnąłem się na promieniu słońca,
uszczypnąłem morze.

Zjadłem myśli czyste głodne spełnienia.
Noszę na sobie miłości zodiaki?

Udręczony prawnie prawdą –
zniewalam ból istnienia. Nie, czy tak veto oddechu,
piję wytrawne niebo,

ogarek Ofelii wdraża w życie uczucia:

padają na kolana posągi łez.



 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: