przedłużona linia

5.0/5 | 9


codziennie odrywam się na kolejny dzień
od swojej gwiazdy

z całego kalejdoskopu zdarzeń
takich czy innych idę blisko
ściany której chropowatość
dziury po kulach i krzyk
który utknął między cegłami
już znam

wpisuję się w ciągłość rodu
i śpiewam kolejne refreny
z imionami moich pramatek
mlekiem i obietnicą nabrzmiałe
na dalsze rodzenie
nieoczywistej kursywy

wpycha się do (nie)wiersza
na całkowite oczyszczenie
czekam cierpliwie


cykl "genos"

Wersje wiersza


 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: