biegnę do telefonu | wersja: 20.11.2013 00:16
a w nim cisza
do tamtych wakacji
róż rwanych z trawnika
księżyc kapelusz i policjant
po blady świt
wieczór w szaliku wokół szyi
i wróble w garści jak motyle
fruwały pod sam dach
dzisiaj telefon niby wróg
nie biegnie nikt nie dzwoni już
i blady świt po prostu zgasł
kwity w wazonie
w oknie szaruga
ręce zranione kolcami złudzeń
słyszę megafon policyjny
obywatelu z trawnika nie wolno zrywać róż
do tamtych wakacji
róż rwanych z trawnika
księżyc kapelusz i policjant
po blady świt
wieczór w szaliku wokół szyi
i wróble w garści jak motyle
fruwały pod sam dach
dzisiaj telefon niby wróg
nie biegnie nikt nie dzwoni już
i blady świt po prostu zgasł
kwity w wazonie
w oknie szaruga
ręce zranione kolcami złudzeń
słyszę megafon policyjny
obywatelu z trawnika nie wolno zrywać róż
Wersje wiersza
- 22.11.2013 02:46
- 20.11.2013 00:16

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Jolu
dzieki twoim poradom jest poprawnie skonstruowanydziekuje raz jeszcze
Moja ocena
Stasiu bardzo dobry,napisany i temat :))