uderzony | wersja: 18.08.2013 22:46

5.0/5 | 6


ciosy

uderzyła mnie moja samotność
w pysk mi dała na odlew jak bandzior
odsłoniła mi moją żałosność
pokazała swą twarz kryminalną

popłynęły mi usta posoką
poczerwieniał mi obraz tak z nagła
odpłynąłem ulicą szeroką
nogi zmiękły a szczęka opadła

i tak stoję z ustami jak pajac
przekręcony i zmięty po ciosie
wokół żaden się tłum nie oddala
i nie grzebie palcami w mym losie

gdy świadomość zatracam jak bokser
co na macie porażkę zlizuje
mózg się męczy z naiwnym waprosem
czy ten nokaut mnie znów uformuje?

uderzyła mnie moja samotność
pośród ludzi lecz z ludźmi na bakier
wciąż mnie bije i nie wiem czy po to
bym jej oddał solidnym kopniakiem

Wersje wiersza

 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

uderzyła obuchem samotność
tak znienacka bez żadnych tłumaczeń
przyszła nucąc melodię przewrotną
ugodziła na skutki nie bacząc

poplątała świat niegdyś przyjazny
zagnieździła się w oczach i słowach
gasi chęci częstując marazmem
puste łóżko, ramiona i głowa...

choć związała żołądek na supeł
dręczy myśli aż wiersze kuleją
to ją ściśnij z sił całych za dupę
zamieniając w kwitnące nadzieje

Pozdrowionka Przemku. Bardzo piękny wiersz :)
Moja ocena:  

@

;] dzięki Iw...

dla P...

d o s k o n a ł e !

...od iw :)
Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: