No, łobuzy. | wersja: 30.05.2022 09:37
Niemiły dyskomfort
rywalizować
ze szpakami,
nie chcą rozumieć,
że czereśnie drogo kosztują.
Banda złodziejaszków
przegoniła kota,
siedzą wśród gałęzi
pilnując dojrzewających owoców,
przede mną.
Jestem bezradna,
jestem tylko kobietą,
jak mam obronić przed
czarnymi oczami rozbójników
swój habitat,
gdy
urok małych wojowników mnie zniewala,
a sio,
no, sio, mówię,
a on kołysze się na gałązce.
A muchy łowić !
A robaków szukać,
gdzie z tymi dziobami.
Siedzą i milczą intensywnie.
Wiedzą przecież, że ja nie mam skrzydeł.
rywalizować
ze szpakami,
nie chcą rozumieć,
że czereśnie drogo kosztują.
Banda złodziejaszków
przegoniła kota,
siedzą wśród gałęzi
pilnując dojrzewających owoców,
przede mną.
Jestem bezradna,
jestem tylko kobietą,
jak mam obronić przed
czarnymi oczami rozbójników
swój habitat,
gdy
urok małych wojowników mnie zniewala,
a sio,
no, sio, mówię,
a on kołysze się na gałązce.
A muchy łowić !
A robaków szukać,
gdzie z tymi dziobami.
Siedzą i milczą intensywnie.
Wiedzą przecież, że ja nie mam skrzydeł.
Wersje wiersza

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena