Na noże | wersja: 24.02.2021 16:52
Ten nieład lubię,
można go malować.
Solniczka przewrócona
a w łebku czerwonym zadumanie.
I nóż, też jakby porzucony
pośrodku stołu,
uczynił swoją powinność.
Zabił,
pokroił
i wciąż gotów!
A taką niewinną ma rączkę, zieloną.
Jeszcze zapach się snuje
popołudnia,
kawa,
filiżanka,
spodek.
Moi wierni żołnierze.
To umyję, to odłożę,to schowam
i odpocznę,
ja, władczyni tej kuchni.
Na dziś koniec wojny.
można go malować.
Solniczka przewrócona
a w łebku czerwonym zadumanie.
I nóż, też jakby porzucony
pośrodku stołu,
uczynił swoją powinność.
Zabił,
pokroił
i wciąż gotów!
A taką niewinną ma rączkę, zieloną.
Jeszcze zapach się snuje
popołudnia,
kawa,
filiżanka,
spodek.
Moi wierni żołnierze.
To umyję, to odłożę,to schowam
i odpocznę,
ja, władczyni tej kuchni.
Na dziś koniec wojny.
Wersje wiersza
- 25.02.2021 18:16
- 24.02.2021 16:52
- 24.02.2021 16:50

Moja ocena