Jednym słowem | wersja: 22.08.2019 11:36
Nie zobaczę
koronkowych murów Dubrownika,
po co mi to teraz.
Lazury, kryształowy piasek.
Przesypałabym go w dłoni,
może.
A potem, razem z moimi duchami
wrócili
- byśmy -
do domu,
na wiklinowe fotele.
Zbyt wiele wiem,
by nie cieszyć się
haftowanymi poduszkami.
Wszystkie zachody słońca,
omszałe kamienie w potokach
i tak są moje.
Zawsze były
i zawsze będą.
I to cudowne uczucie
kiedy mówisz światu
- /pi..pi..pi..pi..pi../
koronkowych murów Dubrownika,
po co mi to teraz.
Lazury, kryształowy piasek.
Przesypałabym go w dłoni,
może.
A potem, razem z moimi duchami
wrócili
- byśmy -
do domu,
na wiklinowe fotele.
Zbyt wiele wiem,
by nie cieszyć się
haftowanymi poduszkami.
Wszystkie zachody słońca,
omszałe kamienie w potokach
i tak są moje.
Zawsze były
i zawsze będą.
I to cudowne uczucie
kiedy mówisz światu
- /pi..pi..pi..pi..pi../
Wersje wiersza
- 22.08.2019 12:18
- 22.08.2019 11:44
- 22.08.2019 11:36

Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena
Moja ocena