O | wersja: 29.01.2017 05:17

autor: Beatrix
5.0/5 | 1


Zima przyszła jesienią. Chrzęścił śnieg i szyszki
Płakały sople lodu i spadały z liśćmi

Był podobny do szyszki, tyle że pękaty
Bez rodzeństwa i mamy – zabrałam do chaty

Tylko nocą buszował, w dzień spał w pudle z dykty
Głośno tuptał, lecz z czasem przywykłam do szychty
A nawet do odwiedzin, bo pod koniec nocy
Gdy się najadł do syta, lubił spać pod kocem

Nie dziwiło wcale, że mimo krótkich nóżek
Potrafi tak wzwyż skakać - na wysokość łóżek
(Zobaczyłam go w akcji, kiedy to wyskoczył
Ze skrzynki na warzywa i marchewkę toczył)

Nie gardził mlekiem, jajkiem surowym, ślimakiem
Oprócz jabłek i warzyw mięso jadł ze smakiem

Tuptuś urósł przez zimę nie mieścił się w kieszeń
Kiedy niosłam go wiosną do słonecznych wzniesień

Tam, gdzie znalazłam w zimie, on chyba też poznał
Bo stanął na dwóch łapkach i w oczy mi spojrzał.

Wersje wiersza

 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Czyżby nikt nie rozpoznał

że to o jeżu?