Wyimaginowane kajdany | wersja: 21.11.2012 00:46

4.6/5 | 7


Bez niczyjego spojrzenia, oddechu, ciepła.
Konkretnie bez nieopisanego jego.
Podkurczam nogi i skrywam twarz we włosach.
Cholera.
A miało być dobrze.
Szczere wzruszanie.
Przypadek skłania do refleksji…
Nikt. Nic.
Samotna na bruku mogłabym skończyć tą kpinę.
Tłukę, targam, zdzieram
nic poza tym.
Możesz odejść bo stłukłam już na przyszły spacer.
Sama sobie…
moja jest wina.
Karałam siebie samą
zakładając wyimaginowane kajdany i skazując na pejcze.
Widzisz skatowaną…
ja Ci nie pomogę
nawet sobie nie potrafię.
Odwróć wzrok.
Wiem, że tego nie chcesz…
Twoją litość oddam Ci zapakowaną z czerwoną kokardą
przecież nie było żadnej okazji.
Polej benzyną i rzuć zapałkę
do moich ust.

Wersje wiersza

 
KOMENTARZE


Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena:  

Moja ocena

Moja ocena: