ZAKAZANY TEREN | version: 12.12.2014 23:20

author: Beatrix
5.0/5 | 3


otwarta butelka huczy, jak muszla

-nie znajdę tutaj takiej dużej

(wrócę, wspomnieniami porównam)



ścieżka nabrzmiała wilgocią ulewy

sprężysta, jak ciało dziewczyny

piach nie wciska ziaren popiołem



jeszcze pamięć hołubi kształtem śladów

moich ażurowych koturnów

dojdę jakoś- trzy kilometry?



nieskalana świtem nisza plecaka

rozsycha w oczach i roziskrza

w kwarcu wszczesnorannego słońca



jakże zaostrza kolory i zmysły!

jawi się samotny sznur racic

duże-jak-krowy, w szpic- odyniec!



uczta skończona czas noclegu

dołącza wąż opon roweru

ciekawe kto komu drogi ustąpił?



z trzcin procesją- śpiew i pokłony

tafla jeziora- kadr w odsłonie

kłębek brzóz młodych zamyka mi ścieżkę



znów zakręt - taka perspektywa

w śluzie woda bulgocze basem


LĘGOWISKO PTAKÓW

zakaz wchodzenia

Poem versions

 
COMMENTS


My rating

My rating:  
12.12.2014,  Arkadio

My rating

My rating:  

My rating

My rating: